środa, 22 marca 2017

Kronika czytelnika

Czytam wciąż za mało ale ostatnio starałam się każdą 'wolną' chwilę poświęcać książkom, zwłaszcza że spora ich część bardzo przypadła mi do gustu.  Przede wszystkim poczyniłam ostatnio książkowe odkrycie, znalazłam polską Camillę Lackberg - Katarzynę Puzyńską. Przeczytałam na razie dwa pierwsze tomy z serii o Lipowie ale już poluję na kolejne w bibliotece. Intryga jest tu świetnie skonstruowana, nie sposób odgadnąć kto zabija do ostatniej chwili a książki trzymają w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Poza tym Puzyńska mistrzowsko opisuje życie w małej miejscowości i jej mieszkańców - robi to na tyle dobrze, że czujemy się jakby byli oni naszymi sąsiadami. Nie zachwycił mnie natomiast Mróz, którego zdają się chwalić wszyscy, wypożyczając jego książkę usłyszałam nawet ponaglenie pani bibliotekarki by czytać ją na jednej nodze bo wiadomo przecież że Mroza czytają teraz wszyscy. Cóż, nie po raz pierwszy moje gusta nie idą w parze z gustami większości. Moim zdaniem Mróz mógłby pisać scenariusze do filmów sensacyjnych bo u niego też  im gęściej ściele się trup, tym lepiej. Scena usuwania kończyn trzem dziewczynkom za pomocą siekiery i następnie przypalanie kikutów żelazkiem do mnie nie przemawia choć nie należę do osób o słabych nerwach. Nie pomogła nawet rekomendacja mojej ukochanej Tess Gerritsen. Mróz przywołuje niejednokrotnie Nesbo i pewnie do niego chciałby być porównywany ale tak jak książki Nesbo polubiłam od razu to 'Behawiorysta' (bo o tej książce mowa) nie jest z pewnością miłością od pierwszej strony. I tak jak Harry'ego Hole'a darzę sympatią tak ani krztyny tejże nie poczułam w stosunku do bohaterów 'Behawiorysty'. Powiedziałabym nawet że główny bohater jawi mi się trochę jak Jason Statham w filmach akcji, o którym mówią, że w każdej scenie ma taki sam wyraz twarzy - Gerard, główny bohater 'Behawiorysty' wydaje się równie skąpo wyrażać emocje. Niewypałem okazało się też 'Sprostowanie' R.Knight'a, książka albo została nieudolnie napisana albo nieudolnie przetłumaczona i choć posiadała wszystko by stworzyć z niej czytelniczy hit, bo i pomysł i fabuła były dobre, to sposób w jaki została napisana przekreślił z góry szanse na sukces. Nie czytałam jednak ostatnio wyłącznie kryminałów. W moje ręce wpadły też dwie książki z cyklu 'lekkie, łatwe i przyjemne', tj. 'Szczęśliwy dom' Krystyny Mirek i 'Rosół z kury domowej' Nataszy Sochy. W tej drugiej nie znalazłam nie odkrywczego poza utyskiwaniem uciśnionych kobiet na niewdzięcznych mężów. I choć owszem, kobiety są wciąż na gorszej pozycji w wielu dziedzinach, sądzę jednak że czasy gdy piastowały jedynie funkcję zaniedbanej zewnętrznie i wewnętrznie kury domowej, której jedynym zainteresowaniem były właściwości ściereczek z mikrowłókna i tysiąc sposobów na wybawianie trudnych plam minęły (mam nadzieję!) bezpowrotnie. Jasne, zdarzają się zapewne jeszcze głównie na terenach wiejskich ale nie są już z pewnością normą. Musiałabym się dobrze zastanowić czy znam chociaż jedną kobietę, którą utrzymuje mąż a która czuje się męczennicą z powodu bycia skazaną na dbanie o domowe ognisko. 'Szczęśliwy dom' to pierwsza część cyklu, który pretenduje do miana 'Jeżycjady' Musierowicz. Cóż, Jeżycjada na pewno to nie jest ale czytało się to całkiem przyjemnie. Bardzo przyjemnie czytało mi się również 'Damę w opałach', lekką komedię romantyczną, która przeniosła nie tylko główną bohaterkę ale też mnie, czytelniczkę, w czasy Jane Austen. Dość nieoczekiwanie wciągnął mnie też 'Dzień, który zmienił wszystko', choć, jak można już pewnie wywnioskować z tego górnolotnego tytułu, nie jest to literatura wysokich lotów, raczej coś dla fanów Sparksa i Picoult. Natomiast od samego początku wiedziałam, że 'Kiedy odszedłeś' M. O'Farrell to będzie 'moja' książka. Skomplikowane relacje, poszukiwanie prawdy o bliskich i samym sobie, poczucie straty i zagubienia to 'moje' tematy, moje klimaty. A poza tym to piękna, choć niełatwa opowieść. Do niełatwych zaliczam też książkę 'Jak oddech' Małgorzaty Wardy, i choć lubię tę autorkę, ta książka wydała mi się zbyt przygnębiająca, i choć wiem, że nasze życie to nie tylko blaski ale też cienie i nawet lubię o tej mrocznej stronie czytać, ta książka jednak mnie wymęczyła i ściągnęła w dół. Warda często pisze o zaginionych osobach, w tej książce zabrakło mi jednak choć promyka nadziei, choć jednego 'blasku'. Nie wszystko jest przecież do bani a wrażenie nieustannej beznadziei właśnie miałam czytając tę książkę. Ciekawa była dosyć 'Barwa ciszy' ale to specyficzna książka, do której trzeba mieć odpowiedni nastrój i budząca się wiosna nie jest raczej najlepszym czasem na taką lekturę. 
Właśnie, czujecie już wiosnę?


1 komentarz:

  1. Powiem Ci,że możesz spróbować z tą książką,
    Enklawa - Ove Løgmansbø . Solidny, bardzo solidny kryminał. Ba, powiem Ci szczerze, jak dowiedziałam się,że autorem jest Mróz to zgłupiałam,bo to zupełnie do niego nie pasuje. To cała trylogia i szczerze polecam:)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...